en
Felietony
Wstecz

DIA-BLOG PIOTRA BIKONTA dla początkujących i średniozaawansowanych cukrzyków

10.02.2014 DIA-BLOG PIOTRA BIKONTA dla początkujących i średniozaawansowanych cukrzyków

 

Drogi Robercie!

Pewnie dziwi Cię szyld, pod którym czytasz te słowa, bo przecież znasz mnie nie od dziś i wiesz dobrze, że w ciągu kilkudziesięciu lat mojego życia, w tym ponad dwudziestu w roli krytyka kulinarnego, dystansowałem się buńczucznie, czasem wręcz ostentacyjnie, od wszelkich zagadnień związanych z dietetyką, opowiadając się jednoznacznie po stronie żywienia irracjonalnego. Okazuje się jednak, że

punkt widzenia
w kwestii żywienia
z wiekiem się zmienia

No i po pięćdziesiątce (a ściślej: w połowie szóstego – jak to się kiedyś mówiło – krzyżyka) nagle mój organizm, dotąd eksploatowany intensywnie i zgoła niefrasobliwie, zaczął strajkować i zaczęły się przyplątywać kolejne niemiłe przypadłości, w postępie iście geometrycznym. Czara się przelała, kiedy się okazało, że mam cukrzycę.

Oczywiście, oddałem się pod opiekę lekarską, ale było najzupełniej jasne, że aby dać sobie szansę poprawy, a nie jedynie bronić się przed pogorszeniem, muszę po prostu schudnąć - i to co najmnniej o 25%. Czyli jednak dieta, no bo przecież nie sport. Narzuciłem sobie dość ostry rygor i – póki co – udało się. Ze 144 kilogramów ciała zszedłem do 106-ciu (przy 190 cm wzrostu) i może to wcale nie koniec. Wszystkie wyniki mam teraz w normie i nie muszę dodawać, że się świetnie z tym czuję.  Przekonałem się przy tym, że aby wytrwać w radykalnych postanowieniach, trzeba mieć do tego nie tylko przekonanie, ale także szczególne zamiłowanie. Czyli uwikłać się w dietę. Ale ludzie zafiksowani na podobnych sprawach bywają uciążliwi dla otoczenia, zamęczajac wszystkich dookoła „arcyciekawymi spostrzeżeniami” i „głębokimi przemyśleniami”. Chciałbym oszczędzić tego moim przyjaciołom i znajomym, mam wszelako zarazem przekonanie, że warto abym niektóre moje doświadczenia i pomysły przekazał takim osobom, które mogą nimi być osobiście zainteresowane. Stąd pomysł aby na Twojej gościnnej www. zaprowadzić właśnie DIA-BLOG, przy wyraźnym zastrzeżeniu, że adresowany jest do cukrzyków jak ja, w zasadzie początkujacych, co najwyżej średniozaawansowanych, z nadwagą, których stan zdrowia jest wciąż jeszcze względnie umiarkowany i pozostawia nieco swobody działania. Podkreślam, że ja nie znam się na leczeniu cukrzycy, czy czegokolwiek, ja tylko chcę się dzielić własnymi doświadczeniami w temacie odchudzania przy uwzględnieniu indeksu glikemicznego i udowodnić, że nawet najbardziej restrykcyjna dieta nie zabrania cieszyć się przyjemnościami stołu.

Sam diabetologiem nie jestem, ale udało mi się namówić świetną specjalistkę, dr Joannę Mirocką, aby patronowała temu blogowi. Zamierzam oto poddać się dobrowolnej cenzurze i przed zamieszczeniem w Sieci czegokolwiek na temat cukrzycy, będę udostępniał cały materiał Pani Doktor, która sprawdzi czy nie wypisuję jakichś bzdur, w dodatku szkodliwych, co więcej, jest szansa, że Pani Doktor od czasu do czasu opatrzy mój DIA-BLOG własnym komentarzem.

Tyle tytułem wstępu. Teraz założenia. Założenia były takie, żeby całkiem usunąć z diety cukier (dopuszczając te „lepsze”, zwłaszcza stewię), prawie całkiem tłuszcze (nie całkowicie, bo to nie byłoby zdrowe) i w maksymalnym stopniu także węglowodany. Jeść surowe, gotowane i pieczone jarzyny, ryby (ten tłuszcz uznajemy za OK), biały ser do 5%. Zarazem używać tylko produktów o niskim indeksie glikemicznym. A zasadą naczelną jest zasada przyjemności. Taki punkt wyjścia.

Będę tu zamieszczał pomysły i przepisy na pyszne dania, które bezkarnie można zajadać, rekompensujac sobie rozłakę z ukochanym makaronem, kaszami, ryżem, ziemniakami i pieczywem, z masłem, smalcem, oliwą i śmietaną, z golonką, paprykarzem i kołdunami, z chałwą, tiramisu i kisielem.

Zgłodniałem, a  więc teraz udam się do pobliskiej restauracji „Horai” na porcję jak najbardziej dozwolonego sashimi – surowy tuńczyk i surowy łosoś maczany w rozpuszczonym w sosie sojowym chrzanie wasabi. Popiję zieloną herbatą gyokuro.

Piotr Bikont

 

Galeria zdjęć

Bikont

Piotr Bikont

Polski reżyser, dziennikarz i publicysta; działacz opozycji w PRL; krytyk kulinarny. Od 1989 do 2001 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej".

Z Robertem stworzył duet publicystów kulinarnych, publikujący w tygodniku Wprost, a następnie w Newsweek Polska. Razem z Makłowiczem wydał książki: Listy pieczętowane sosem, czyli gdzie karmią najlepiej w Polsce. Przewodnik  (2001),  Dialogi języka z podniebieniem  (2003), Stół z Niepowyłamywanymi Nogami  (2007), a samodzielnie: Polska na widelcu  (2005), Polska. Nawigator kulinarny  (2007),  Kuchnia żydowska według Balbiny Przepiórko  (2011).

Sklep
Copyright © 2013 Robert Makłowicz All Rights Reserved.
Projekt graficzny, ilustracje: Andrzej Zaręba
Projekt UX i wdrożenie: ME & MY FRIENDS