en
Felietony
Wstecz

DIABLOK PIOTRA BIKONTA dla początkujących i średniozaawansowanych cukrzyków (4)

15.03.2014 DIABLOK PIOTRA BIKONTA dla początkujących i średniozaawansowanych cukrzyków (4)

 

Właśnie uświadomiłem sobie, że oto nadarza się okazja do poświętowania, przy czym nie mam na myśli zbliżającej się Wielkanocy, która sama w sobie jest nawet nie tyle okazją, co wręcz kulturowym musem świętowania, ale – o czym właśnie okoliczność zbliżania się Wielkiego Postu mi przypomina - że oto mija rok od kiedy zacząłem swoje pilne dietowanie. Zwykle nie jestem przywiązany do jubileuszy, ale ta rocznica stanowi może dobrą okazję, żeby zadać sobie pytanie: „Jak długo jeszcze?”.

Wiadomo, że w aspekcie cukrzycowym to jest niejako „na zawsze”. Jednak istotą mojego przedsięwzięcia było nade wszystko schudnąć i w ten sposób, między innymi ale przede wszystkim, poprawić stan zdrowia. No i schudłem. Dwa tygodnie temu wynik był minus trzydzieści siedem kilo, przez ten czas może jeszcze trochę schudłem, nie wiem, bo tu w Badowie, gdzie aktualnie przebywam, nie mam wagi. Tu, na marginesie, chciałbym poradzić wszystkim walczącym z otyłością, żeby się za często nie ważyć. I ja, na przykład, na cudzych wagach się nie ważę. Bo może ropzregulowana, albo co. Taka zasada. W ogóle - lepiej zapominać o wadze, byle pamietać o diecie. Poza tym, ciężar ciała spada bynajmniej nie równowiernie. Czasem się zacina i strzałka wagi bezlitośnie tkwi w miejscu nawet i miesiąc-dwa. A potem nagle rusza i fruu… w kilka dni leci kilka kilo.

No, ale gdzie jest linia mety? Jaką wagę chcę osiągnać? Prawda jest taka, że rok temu taki wynik kupiłbym w ciemno, ale teraz, myślę sobie, skoro ważę już tylko sto siedem, to możeby tak już dociągnąć do setki… Chciałoby się powiedzieć „apetyt rośnie w miarę jedzenia”, gdyby nie fakt, że – he, he - zabrzmiałoby to dość niezręcznie.

A więc – do setki i co dalej? Koniec akcji i odpuszczamy? Bynajmniej. Tak się składa, że już kiedyś, jakieś dziesięć lat temu, raz jeden, poddałem się długotrwałej diecie, schudłem trzydzieści kilo, tryumf zaliczony, no i odpuściłem, poczem wkrótce przekonałem się dobitnie na własnej – no nie tyle skórze, co na własnym ciele, co to jest słynny „efekt jojo”. I dzięki temu, że już to raz przeżyłem, to mam silne poczucie, że za drugim razem będę mądrzejszy i joja uniknę. Zresztą podobnie miałem z rzucaniem palenia. W pełni udało mi się za drugim razem, bo dokładnie pamiętałem, w jaki sposób człowiek się niby niechcący stacza z powrotem w nałóg.

Czyli powrotu do dawnych lubych przyzwyczajeń nie będzie. Powiedzmy, że nie ma niczego takiego, czego nie wolnoby nigdy i nigdzie, byle rzadko i w niewielkiej ilości. Trzeba będzie kontrolować wszelkie rozpustki. Na przykład raz w tygodniu trochę makaronu, albo ziemniaków. A raz na kwartał to choćby i samobójcze risotto, czy nawet kołduny w rosole. I nie od razu sto. Może wystarczy trzydzieści pięć. Ale tylko raz na kwartał! Tym ważniejsze, aby pokochać te rozmaite miłe odkrycia poczynione podczas ostrego reżimu. I pielęgnować je. Pamiętać, że sama cukinia pokrojona w cienkie wstęgi i zgrilowana bez kropli tłuszczu, a i nawet bez soli, jest przewspaniała w smaku, podobnie jak pieczarki. Albo sama ugotowana brukselka z solą.

Ostatnio zakochałem się w ortodoksyjnie wsyrzemieźliwej dwuskładnikowej sałatce. Oto przepis, tak łatwy, że może go wykonać bez trudu największy kuchenny analfabeta. Co prawda, zawiera w sobie dośc słodki owoc, ale za to łakociożercom może zastępić deser! Przepiękny smak i można sobie nie żałować.

Sałatka z gruszki i cykorii
1 miękka gruszka, najlepiej konferencji
2 cykorie

Gruszkę obrać, usunąć gniazdo nasienne i pokroić. Cykorię przekroić wzdłuż i pokroić w poprzek. Wymieszać. Ewentualnie schłodzić w lodówce. Nic, broń boże nie dodawać, bo choć różne rzeczy tu pasują (np. sok z cytryny, ocet balsamiczny, owoc granatu) to każdy nastepny składnik spłyci, zbanalizuje tę boską, doskonałą słodko-gorzkość!

 

Komentarz Pani Doktor:
Nie wiem jakiej gruszki ma Pan zamiar użyć, bo jesli świeża, która w 100 g ma 58 kcal , węglowodanów 12, 36 g  to jest ok.

 

Bikont

Piotr Bikont

Polski reżyser, dziennikarz i publicysta; działacz opozycji w PRL; krytyk kulinarny. Od 1989 do 2001 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej".

Z Robertem stworzył duet publicystów kulinarnych, publikujący w tygodniku Wprost, a następnie w Newsweek Polska. Razem z Makłowiczem wydał książki: Listy pieczętowane sosem, czyli gdzie karmią najlepiej w Polsce. Przewodnik  (2001),  Dialogi języka z podniebieniem  (2003), Stół z Niepowyłamywanymi Nogami  (2007), a samodzielnie: Polska na widelcu  (2005), Polska. Nawigator kulinarny  (2007),  Kuchnia żydowska według Balbiny Przepiórko  (2011).

Sklep
Copyright © 2013 Robert Makłowicz All Rights Reserved.
Projekt graficzny, ilustracje: Andrzej Zaręba
Projekt UX i wdrożenie: ME & MY FRIENDS