en
Felietony
Wstecz

W kłębach szkodliwych oparów

09.01.2014  W kłębach szkodliwych oparów

 

Niczym dym z gigantycznego pożaru zasnuła właśnie nasz kraj wiadomość, że od września unijni biurokraci zabronią dymić naszym wędzarnikom. Brak wędzarniczych oparów zabije produkcję tradycyjnych wędlin, wyeliminuje pachnące dymem ryby, może też odesłać w niebyt oscypki - twierdzą takowych producenci. Larum więc grają nie tylko oni, ale też miłośnicy dóbr wspomnianych, a nawet ci, którzy jedzą głównie kiełki, lecz lubią się pastwić nad bezmyślnością brukselskich urzędnikówi. Lecz dym ów rozstąpić się nie chce, a na zrodzone w jego kłębach pytania znikąd nie widać sensownych odpowiedzi.

Nadmierne wędzenie może być kancerogenne - to oczywistość, której nikt kwestionować nie zamierza. Czy jednak człowiek, który zjada dwie ryby wędzone rocznie i kilkadziesiąt plasterków lisieckiej miesięcznie powinien powoli udawać się na cmentarz? Ile trzeba zjeść kilogramów wiejskiej na raz, by wedle nowych norm unijnych popełnić samobójstwo? Czy w przyszłości planowana jest reglamentacja słoniny lub całkowity zakaz sprzedaży alkoholu  i tytoniu?

Cukier szkodzi - to również oczywistość. Czy zatem Unia nie powinna wprowadzić norm jego spożycia? Przecież mogę kupić jego pięć kilo i od razu całość pożreć - czy to nikogo w Brukseli nie niepokoi?!

Mnie niepokoi natomiast, że jakże liczne są instytucje, które dorosłemu człowiekowi nie tylko tłumaczą, co dla niego dobre, a co złe, lecz nakazują określone zachowania, choć te nie szkodzą nikomu innemu, poza samym zainteresowanym.

Niepokoi mnie również, że planowana zmiana prawa unijnego znana była od dawna, proszono strony o zgłaszanie uwag i nikogo z naszych europosłów, nikogo z przedstawicieli lobby rolniczego, nikogo z partyjnych przedstawicieli włościan to nie zainteresowało. Krzyk się podniósł w ostatniej chwili. Nikt niczego racjonalnie nie tłumaczy, słyszymy sprzeczne opinie, niektórzy twierdzą, że nie dotyczy to produktów regionalnych, inni twiedzą, że nie będzie wyjątków. Nikt nie mówi, co na to Niemcy, Austriacy, Włosi, Skandynawowie, Belgowie. Przecież oni też do cholery wędzą!!! Co z tyrolskim speckiem, okadzanym długotrwale dymem z drewna iglastego, co ze szwedzkimi i duńskimi rybami, co ze słynnymi wędlinami z friulijskiego Sauris, co z szynką z Ardenów?? Skapitulowali? Nie wierzę. Dlaczego nasi wędliniarze nie zawiązali ponadnarodowych sojuszów obronych, czemu nasi europosłowie nie kazali im tego zawczasu zrobić, gdzie byli urzędnicy z ministerstwa od spraw rolnych? Czemu znowu zawiedli ci, którzy nas reprezentują, z naszych podatków się utrzymując? Nie wiem. Sprawę spowijają kłęby oparów nieprzeniknionych i najwyraźniej znacznie szkodliwszych, niźli dymy w wędzarniczym piecu.

 

Robert Makłowicz  

Odc-1-rob-na-tle-trzciny-3

Robert Makłowicz

Sklep
Copyright © 2013 Robert Makłowicz All Rights Reserved.
Projekt graficzny, ilustracje: Andrzej Zaręba
Projekt UX i wdrożenie: ME & MY FRIENDS