en
Wstecz
Książki

Listy pieczętowane sosem

Listy pieczętowane sosem

Listy pieczętowane sosem, czyli gdzie karmią najlepiej w Polsce.

Cała gastronomiczna Polska, taka jaką była w nowym tysiącleciu, ujęta w listach pisanych na gorąco wprost znad talerza. Pomysłowa, czasami aż za bardzo. Chętna klientowi i zarabianiu, prężąca muskuły. Ale też niezwykle ambitna i profesjonalna.

Zamiast wstępu.

„Szanowny Bobeczku,
Jeżeli decydujemy się ten przewodnik układać, poczynając od Krakowa i dalej przez Galicję, a potem regionami spiralnie dookoła Polski z metą w Warszawie, a w każdym kolejnym mieście knajpy uszeregujemy alfabetycznie, to wypadałoby zacząć od Chińczyka w A Dongu.

Nie ujmując nic A Dongowi, bo prowadzi najlepszą chińską kuchnię w okolicach Wawelu, mam wyraźną ochotę rozpocząć tę długą serię biesiad osobnych od wspólnego toastu w jakimś miejscu szczególnym, a takim jest druga w alfabetycznym spisie Alchemia. Wiem, że bywasz tam wyłącznie po północy, ale okazuje się, że jest otwarta także i w dzień. Proponuję więc spotkanie w niedzielę o dwunastej. I to w południe, ma się rozumieć…

A stamtąd możemy ruszyć na wspólny rekonesans po Kazimierzu.

Piotr.

-------------------------------------------------------------------------------------------

Piotrusiu!

Życie niesie wiele niespodzianek. Pierwsza to ta, że Alchemia nie jest już druga w naszym przewodniku, bo tymczasem otwarto w Krakowie restaurację A`La Carte.

Kolejna niespodzianka, tym razem dla mnie – powiadasz, że Alchemia działa również w dzień?! Rzeczywiście, nigdy nie byłem tam przed północą, w dzień rzadko spełniam toasty.

Lecz i ja mam dla Ciebie kazimierską niespodziankę: bar Endzior. Na środku placu Nowego stoi słynny okrąglak, mieszczący w środku zabytkowe jatki. W jego murze mieści się zwyczajna dziura, mająca formę niewielkiego okienka. Można tam zamówić gigantyczne, chrupiące sznycle z kurczaka, grochówkę albo kapitalne wędzone żeberka z zasmażaną kapustą. Niezależnie od pory roku je się przy stolikach ustawionych na zewnątrz, bo innych nie ma, a można to robić od wczesnego rana we frapującym, mieszanym towarzystwie miejscowego elementu i high society.

Może więc najpierw żeberka u Endziora, a potem kawka w Alchemii?

Twój Bobek.

PS. Dla dokładniejszego poinformowania Czytelników, proponuję wyróżnić graficznie te restauracje, które polecamy szczególnie. W całym kraju będzie ich nie więcej niż dwadzieścia. Proszę, przekaż Alkowi Janickiemu, żeby coś zabawnego w tej sprawie wymyślił.”

------------------------------------------------------------------------------------------------

Sporo opisanych lokali przetrwało dekadę i miewa się dobrze. 

„Kochany Jamniczku! (piszą Panowie do ilustratora przewodnika).

Ty tam sobie, hen, w Krakowie, projektujesz ikonki typu „ogródek”, „wolno przyjść z psem” lub „serwis cygarowy”, a my tu ciężko pracujemy, szalejąc po Szczecinie.

Pomysł na wspólną wyprawę do Szczecina okazał się świetny. Bawimy się setnie i jemy świetnie. Jest tu sporo fajnych miejsc i, rzeczywiście, bez tej eskapady obraz gastronomii polskiej pozostałby boleśnie niepełny.

O czym donoszą Ci, oddani wspólnej sprawie,

Makłont i Bikowicz”

Takie doniesienia towarzyszyły szczecińskim restauracjom: Na Kuncu Korytarza i Chiefowi.

A dlaczego podpisali się Makłont i Bikowicz? Pewnie to kiedyś opowiedzą w kolejnych listach.
 

Robert Makłowicz, Piotr Bikont

wydawca: Wydawnictwo Literackie
data wydania: 2001
liczba stron: 223
oprawa: miękka
format książki: 127 x 216
cena: 28 zł

 

 

Sklep
Copyright © 2013 Robert Makłowicz All Rights Reserved.
Projekt graficzny, ilustracje: Andrzej Zaręba
Projekt UX i wdrożenie: ME & MY FRIENDS